Jupi!!! Jest następny... Witam! Miłego czytania ;) Rozdział 3 Stanęłam przed drzwiami do domu i włożyłam rękę do kieszeni moich Wranglerów. Wyciągnęłam klucze i wsunęłam jeden z nich do otworu zamka potężnych, dębowych wrót. Wiatr zaszumiał między liśćmi drzew, aż poczułam chłód na twarzy. Nabrałam powietrza do płuc tak mocno, że zabolało. Nagle poczułam delikatną, kwiatową woń, jakby polana poddana wiosennej próbie pobudki do kolejnej chwili świetności mieszającą się z męskimi lekko miętowymi perfumami, przypominającymi lodowe cukierki lub landrynki ostre, aloesowe, którymi kiedyś częstował mnie mój martwy już ludzki kuzyn. Widziałam go tylko trzy razy, ale to wystarczyło, żeby się do niego przywiązać. Trzy razy nie znaczą, że krótko go widziałam. Nie trudno domyślić się jak zginął. Krew napłynęła mi do głowy wartkim strumieniem, a oczy zaszły mgłą na to wspomnienie. „Byłaś jeszcze mała, nic nie mogłaś zrobić” - tłumaczyłam sobie w my...
Komentarze
Prześlij komentarz