Nadzieja tli się niczym biały płomyczek...
Dusza jest szczerym i jasnym gościem, a ciało jedynie domem.
Płomień naznacza rozpalone serca, którym przeznaczony jest różnoraki los. Trzymamy wodze w rękach.
Witam, Witam i o zdrówko pytam! Jak się macie, internauci? U mnie spoko, jakoś żyje i udało mi się coś napisać... ...patrzcie :) Rozdział 4 Siedzę w kuchni sama, przy stoliku zwrócona w stronę okien i blatów. Spojrzałam na zegarek nad łukiem przejścia – dochodzi dwunasta. Dobrze, że to sobota! Rozmyślając o zdarzeniach z poprzedniego wieczoru jem surowego kurczaka na zmianę z mielonką. Nazwali mnie „kundlem”? „Mieszańcem”? Mam zepsutą krew...! No, nie wierzę, taki śmieć śmiał mnie tak nazwać! Ale dostał to, na co zasłużył, zresztą nie tylko on. Ciekawi mnie fakt tych sztyletów. Naprawdę nie mam poj...
Witam, jak się macie? Mam nadzieję, że dobrze... :) Z góry uprzedzam, że to krótkie opowiadanie NIE dotyczy naszej kochanej Janjarii... Pamiętnik Rity Lato -PRZEMYŚLENIA- Piątek 15:23h → teraz Zerknęłam na zegarek i złapałam się za głowę. Wskazówki wyznaczały jeszcze przed chwilą godzinę piętnastą trzynaście! Mam siedem minut, żeby dojść do Miejskiego Ośrodka Kultury i Rekreacji... Tylko się nie spóźnij na zajęcia taneczne, Rita! Ostatnio coś zdarza Ci się to częściej. Po tej myśli przyspieszyłam kroku. Nienawidzę zwracać na siebie uwagi... a zwłaszcza Kostii ... Uczy Nas (młodzież i dzieci z mojej miejscowości) najróżniejszych choreografii z teledysków sław i gwiazd Popu i wymyśla własne. Kostia Michalkov jest instruktorem pracującym w Krakowie – ma tam stałą pracę lecz do nas także przyjeżdża „do roboty” . Prowadzi też grupę cheerleaderek, też w Krakowie . Widziałam jak ...
Cześć! Tym razem postarałam się dodać coś wcześnej jakby się ktoś niecierpliwił... Więc proszę Was bardzo ---> oto i jest ;D Rozdział 10a - Jennifer. Dziękuję Ci za uratowanie mojego życia. Pewnie bym się bez twojej pomocy wykrwawiła. Dzięki. - zawołała za mną Sara. Złapałam ręką za łuk drzwi wyjściowych i zacisnęłam na nim mocno dłoń. Usta wykrzywiam w uśmiechu smutku. Podnoszę wzrok, a nad drzwiami wisi krzyżyk. Przekraczam próg, zamykam za sobą drzwi, a moje oczy wypełniają łzy, gorące i ogromne jak wody wodospadu. W momencie, gdy jedna spłynęła po policzku i skapnęła mi pod nogi rozpętała się ulewa. - Boże, gdzie jesteś, gdy dzieją się takie rzeczy niewinnym ludziom?! - krzyknęłam. Na ulicy słychać było jedynie jak krople deszczu rozbijają się o jezdnie i chodniki, ale mój krzyk słyszał kruk. Zatrzepotał skrzydłami. Chwilę jeszcze stałam pod domem Andersonów razem z krukiem, który wciąż tam był, tylko tym razem na dachu. Moknął jak ja. Wgapialiśmy się w siebie. J...
Komentarze
Prześlij komentarz