Rozdział 7
Witam, witam! ;D Coś udało mi się wycisnąć, więc wrzucam... Rozdział 7 Tak sobie myślę o tej „transfuzji”... czy to te potwory mnie czymś zatruły? Jeśli tak, to czym? Może było to w tym momencie kiedy pocięli moją skórę tymi długimi i ohydnymi pazurami? Dlaczego rodzice nie chcą mi nic powiedzieć? Ostatni raz spojrzałam na zegarek o godzinie szóstej dwanaście, gdy schodziłam ze stołu. Teraz jest siódma pięćdziesiąt... rodzice od tamtej pory krzątają się po domu to w jedną to w drugą stronę po naszemu. Siedząc na kanapie w salonie założyłam słuchawki i ciszej puściłam utwór Eluveitie, tak bym mogła słyszeć czy moi starsi coś mówią. Chwilę tak czekam i nic! Cisza! To przytłaczające uczucie... oni wiedzą, a ja nie mam pojęcia o co chodzi. Kilka szybkich skrzypnięć i wiatr powiał mi po twarzy. Mama się zatrzymała przy mnie. Czuję ją. Ładnie pachnie, ale nie przez perfumy ani feromony... tak trochę troską trąci. Spojrzałam na nią ściszając muzykę. - Janjario, ja z ojcem wychod...