Posty

Rozdział 11

Witam bardzo serdecznie :) właśnie wstawiam nowy rozdzialik, więc mam nadzieję, że wybaczycie mi tak długą nieobecność... Achh ten koniec roku szkolnego w LO Miłego czytania :D Rozdział 11 Miałam nadzieję, że ten list przybliży mi moją sytuację. Dupa! Nic z tego nie rozumiem. Kruk nadal siedzi na oparciu krzesła, lekko zerkając w moją stronę z zaciekawieniem. Podniosłam rękę, którą trzymam pusty krzyżyk i przybliżyłam go do twarzy. Chcę znaleźć jakiś napis, jakieś zadrapanie, jakąś wskazówkę... chyba raczej nic nie znajdę, bo przedmiot jest nieskazitelnie czysty. Caroline napisała, żebym spaliła list, ale jestem na to zbyt zmęczona psychicznie. Powoli się podniosłam i odłożyłam krzyżyk na nocny stolik. Wstałam podeszłam do szafy wmontowanej w ścianę. Otworzyłam ją, wyjęłam luźną listwę pod sufitem, a kartkę włożyłam do wentylacji tuż obok karteczek ze śniadania od rodziców. Zebrało się tu pełno kurzu. Obejrzałam jeszcze tylko kilka liścików i podświadomie się do siebie uśmiechn...

Rozdział 10b

Witam, witam! Wiem, że bywa was tu bardzo niewiele, ale mam nadzieję, że to się zmieni :) Rozdział 10b - Słuchaj no, czemu moi rodzice mieliby przysłać do mnie ciebie? Bądźmy szczerzy rzucasz się w oczy, a w tym miasteczku jest wiele harsów. - powiedziałam. - Jennifer, twoi rodzice mi ufają, dlatego tu jestem. Poza tym potrafię się dobrze zamaskować. - Ale ty wcale nie śmierdzisz jak hars, nawet nie czuję miodowego zapachu kamuflującego. - Właśnie. To jest najlepsze! Wymyślił to twój ojciec. - Co? Mój ojciec? Czego użył? - pytam zaintrygowana. - Z tego co pamiętam to powiedział, że twoja krew niweluje ten zapach na jakiś czas... - Zaraz! Co?! - uniosłam się ze zdziwienia. - Spokojnie, nie będziemy wypruwać ci żył. Biotechnologia jest sprawniejsza w takich sprawach. - dodał Lasota pół żartem, a jego kąciki ust lekko się uniosły. - Co oni wyprawiają? Dobra, nie ważne. Przynajmniej działa. - Bardzo dobrze działa... Jesteśmy teraz zapachowo niewidzialni. - odpow...

Rozdział 10a

Cześć! Tym razem postarałam się dodać coś wcześnej jakby się ktoś niecierpliwił... Więc proszę Was bardzo ---> oto i jest ;D Rozdział 10a - Jennifer. Dziękuję Ci za uratowanie mojego życia. Pewnie bym się bez twojej pomocy wykrwawiła. Dzięki. - zawołała za mną Sara. Złapałam ręką za łuk drzwi wyjściowych i zacisnęłam na nim mocno dłoń. Usta wykrzywiam w uśmiechu smutku. Podnoszę wzrok, a nad drzwiami wisi krzyżyk. Przekraczam próg, zamykam za sobą drzwi, a moje oczy wypełniają łzy, gorące i ogromne jak wody wodospadu. W momencie, gdy jedna spłynęła po policzku i skapnęła mi pod nogi rozpętała się ulewa. - Boże, gdzie jesteś, gdy dzieją się takie rzeczy niewinnym ludziom?! - krzyknęłam. Na ulicy słychać było jedynie jak krople deszczu rozbijają się o jezdnie i chodniki, ale mój krzyk słyszał kruk. Zatrzepotał skrzydłami. Chwilę jeszcze stałam pod domem Andersonów razem z krukiem, który wciąż tam był, tylko tym razem na dachu. Moknął jak ja. Wgapialiśmy się w siebie. J...

Rozdział 9b

Znów tak długo zanim coś napisałam... wszystkich przepraszam, ale Liceum zobowiązuje ;) Swoją drogą to dużo was ostatnio nie bywa, wolałabym więcej komentarzy lecz nic na siłę prawda? Miłego czytania Tygryski :D Rozdział 9b Przekroczyłyśmy leżącego chłopaka i sprawdzamy czy z dziećmi wszystko w porządku. Na zewnątrz po usłyszeniu awantury wszelkie odgłosy ucichły, a ludzie zniknęli chowając się w swoich lichych domach. - Nie odkrywajcie oczu bez względu... - świst przerwał dziewczynie, a głuchy odgłos zakłócił jej oddech. Padła na ziemię i dookoła nikogo nie było oprócz dzieci i nas obu. Z jej ciała wydobywa się aromatyczny zapach, a drewniana podłoga rozpływa się w szkarłacie krwi. Nasze oddechu zmieniły tempo. Mój przyspieszył, jej jest nierównomierny. Zamarłam. To miał być koniec jakichkolwiek kłopotów! Tu miałam zacząć od zera!! Tu miałam z rodzicami rozkręcić nowe życie! Tu miałam je na nowo pokochać... a tylko buduje wokół siebie grubszy mur i kopię głębszą prze...