Rozdział 10a
Cześć! Tym razem postarałam się dodać coś wcześnej jakby się ktoś niecierpliwił... Więc proszę Was bardzo ---> oto i jest ;D Rozdział 10a - Jennifer. Dziękuję Ci za uratowanie mojego życia. Pewnie bym się bez twojej pomocy wykrwawiła. Dzięki. - zawołała za mną Sara. Złapałam ręką za łuk drzwi wyjściowych i zacisnęłam na nim mocno dłoń. Usta wykrzywiam w uśmiechu smutku. Podnoszę wzrok, a nad drzwiami wisi krzyżyk. Przekraczam próg, zamykam za sobą drzwi, a moje oczy wypełniają łzy, gorące i ogromne jak wody wodospadu. W momencie, gdy jedna spłynęła po policzku i skapnęła mi pod nogi rozpętała się ulewa. - Boże, gdzie jesteś, gdy dzieją się takie rzeczy niewinnym ludziom?! - krzyknęłam. Na ulicy słychać było jedynie jak krople deszczu rozbijają się o jezdnie i chodniki, ale mój krzyk słyszał kruk. Zatrzepotał skrzydłami. Chwilę jeszcze stałam pod domem Andersonów razem z krukiem, który wciąż tam był, tylko tym razem na dachu. Moknął jak ja. Wgapialiśmy się w siebie. J...