Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2013

Rozdział 4

Witam, Witam i o zdrówko pytam! Jak się macie, internauci? U mnie spoko, jakoś żyje i udało mi się coś napisać...                                                                                         ...patrzcie :) Rozdział 4         Siedzę w kuchni sama, przy stoliku zwrócona w stronę okien i blatów. Spojrzałam na zegarek nad łukiem przejścia – dochodzi dwunasta. Dobrze, że to sobota! Rozmyślając o zdarzeniach z poprzedniego wieczoru jem surowego kurczaka na zmianę z mielonką.     Nazwali mnie „kundlem”? „Mieszańcem”? Mam zepsutą krew...! No, nie wierzę, taki śmieć śmiał mnie tak nazwać! Ale dostał to, na co zasłużył, zresztą nie tylko on. Ciekawi mnie fakt tych sztyletów. Naprawdę nie mam poj...

Cześć! Dobry Wieczór! (organizacyjnie)

Tu wasza QK Mam do Was, czytelnicy wielką prośbę. Chciałabym wiedzieć, czy podoba wam się to co zaczęłam... Nie każdy lubi tego typu opowiadania, więc pomyślałam, że moglibyście pisać komentarze, bym mogła ocenić jak dalej rozwijać akcję, czego się trzymać, a czego unikać. Ogólnie: co jest dobre, a co nie? Z góry dziękuję za to, że znaleźli się w ogóle ktosie , którzy czytają powieść mojej wyobraźni. Jest mi miło, że czymś mi się udało Was zainteresować. Do zobaczyska :) PS. Pozdrawiam wszystkich       wielkie Dzięki! ;D                                                                           ...

Rozdział 3

  Jupi!!! Jest następny... Witam! Miłego czytania ;) Rozdział 3 Stanęłam przed drzwiami do domu i włożyłam rękę do kieszeni moich Wranglerów. Wyciągnęłam klucze i wsunęłam jeden z nich do otworu zamka potężnych, dębowych wrót. Wiatr zaszumiał między liśćmi drzew, aż poczułam chłód na twarzy. Nabrałam powietrza do płuc tak mocno, że zabolało. Nagle poczułam delikatną, kwiatową woń, jakby polana poddana wiosennej próbie pobudki do kolejnej chwili świetności mieszającą się z męskimi lekko miętowymi perfumami, przypominającymi lodowe cukierki lub landrynki ostre, aloesowe, którymi kiedyś częstował mnie mój martwy już ludzki kuzyn. Widziałam go tylko trzy razy, ale to wystarczyło, żeby się do niego przywiązać. Trzy razy nie znaczą, że krótko go widziałam. Nie trudno domyślić się jak zginął. Krew napłynęła mi do głowy wartkim strumieniem, a oczy zaszły mgłą na to wspomnienie. „Byłaś jeszcze mała, nic nie mogłaś zrobić” - tłumaczyłam sobie w my...