Posty

Wyświetlanie postów z 2014

Rozdział 9a

Witam, witam, witam... Tak, wiem koleiną notkę obiecałam wcześniej, ale nie miałam jak. Liceum zobowiązuje ... ;( (Queen, nie sraj ogniem...)                                          ale już napisałam i wstawiam ;D Miłego czytania Rozdział 9a Madlen wyszła około godziny dwunastej do domu. Jak doszła to do mnie zadzwoniła i powiedziała, że jej ojciec nawet się na nią nie złościł. Domyśliłam się, że mój tato majstrował coś przy wspomnieniach Pana Rownella. W każdym razie postanowiłam pójść zobaczyć co jest z Joe. Jak się czuje? Czy aby na pewno niczego nie pamięta. Tak, więc zrobiłam. Wyszłam z domu zamknęłam porządnie drzwi i ruszyłam przed siebie. Tak trafiamy do miejsca, w którym się teraz znajduję, w nie za ciekawym położeniu i sytuacji. A dokładnie? Jestem w mieszkaniu Sary Anderson. To moja rówieśniczka z równoległej klasy IF. Siedzimy na dwóch krzesłach plecami do si...

Rozdział 8

Witam serdecznie po jakże długim braku jakichkolwiek możliwości i czasu...  Nareszcie! W końcu udało mi się odnaleźć wenę (została porwana) i wycisnęłam z niej kolejny piękny rozdzialik. :) Miłego czytania Rozdział 8             Rodzice wyruszyli szukać uciekiniera ze wczoraj około godziny ósmej dwadzieścia. Od tamtej pory myślę czy kogoś już znaleźli, czy może ktoś znalazł ich. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie po dobrej myśli. Właśnie drukuję ostatnie strony wypracowania na biologię. Notatki podzieliłam na trzy części. Jedna dla mnie, druga dla Madlen, a trzecia dla Joe'go. Papier wzięłam do ręki, zaniosłam go do kuchni i odłożyłam na stół. Wczoraj nie bardzo wiedzieliśmy co zrobić z tą nieprzytomną dwójką. Ale ułożyliśmy plan. Moi rodzice zanieśli Joe'go do domu zaraz po incydencie na ulicy, wcześniej nalewając mu jakiegoś czerwonego płynu do ust.         Przeszłam do lodówki by wyjąć dwa jajka i warzywa. Otworzył...

Rozdział 7

Witam, witam! ;D Coś udało mi się wycisnąć, więc wrzucam... Rozdział 7 Tak sobie myślę o tej „transfuzji”... czy to te potwory mnie czymś zatruły? Jeśli tak, to czym? Może było to w tym momencie kiedy pocięli moją skórę tymi długimi i ohydnymi pazurami? Dlaczego rodzice nie chcą mi nic powiedzieć? Ostatni raz spojrzałam na zegarek o godzinie szóstej dwanaście, gdy schodziłam ze stołu. Teraz jest siódma pięćdziesiąt... rodzice od tamtej pory krzątają się po domu to w jedną to w drugą stronę po naszemu. Siedząc na kanapie w salonie założyłam słuchawki i ciszej puściłam utwór Eluveitie, tak bym mogła słyszeć czy moi starsi coś mówią. Chwilę tak czekam i nic! Cisza! To przytłaczające uczucie... oni wiedzą, a ja nie mam pojęcia o co chodzi. Kilka szybkich skrzypnięć i wiatr powiał mi po twarzy. Mama się zatrzymała przy mnie. Czuję ją. Ładnie pachnie, ale nie przez perfumy ani feromony... tak trochę troską trąci. Spojrzałam na nią ściszając muzykę. - Janjario, ja z ojcem wychod...