Rozdział 5a

Witam Was bardzo serdecznie. Przepraszam, że nie wyrobiłam się w czasie. Złapało mnie zapalenie zatok, gardła i oskrzeli, więc nie miałam nawet siły, żeby życzyć Wam choćby zdrowia i szczęścia w Nowym Roku... ;(
Bardzo mi z tego powodu głupio. Tym razem zamierzam to nadrobić. Trzy dni pod rząd zamierzam dodawać wam nowe notki... :D
A oto pierwsza 


Rozdział 5 a
Nie mogę zasnąć. Zegarek wskazuje godzinę trzecią piętnaście. Niedziela dwudziesty dziewiąty kwietnia. Szlag! Moje sześćsetne urodziny. Zgodnie z prawami Harsów jestem już pełnoletnia. Tak, ja Jennifer Arcanum, zwykła nastolatka i niezwykłe stworzenie kończę sześćset lat swojego niezwykłego, ale nudnego życia.
Najwyższa pora poznać należącą do mojej rodziny przeszłość. Mam tyle pytań dotyczących naszej kultury i zwyczajów oraz historii, że nie wiem od czego zacząć.”
Podniosłam się i usiadłam na łóżku. Nagle słyszę, że ktoś kombinuje przy zamku do wejścia. Trzask sprężyny i szczęk naciskanej klamki.
Ktoś się tu próbuje włamać...”
Pisk otwierania starych i ciężkich drzwi, a zaraz po tym chwila ciszy i zaskok uchwytu ich zamykania. Włamywacz już w środku mojego domu. W pokoju zrobiło się duszno od parującego oddechu intruza. Słodka woń drapie mnie w gardle. Sprawia, że rośnie mi ciśnienie. Krew buzuje mi w głowie, rozpływając się po moim ciele z prędkością światła. Wprawia mnie to w stan podobny do zastrzyku adrenaliny. Skupiam się na odgłosach w sypialni rodziców lecz nie słyszę oddechu, ani tonu ich tętna...
Może wyszli po coś do miasta? Albo załatwiają informacje na temat mojej odmienności? Mówili, że szukają w legendach i podaniach każdego klanu ludzkiego jaki istniał na ziemi wzmianek o pradawnych...”
Wyszłam do przedpokoju spokojnymi i nie słyszalnymi krokami, tak aby obcy mnie nie usłyszał. Stanęłam u szczytu schodów. Spoglądam w dół. Mężczyzna w kominiarce rozgląda się po mieszkaniu. Duży i mięsisty. Z daleka przyglądam się pulsującym na jego szyi i skroni tętnicom. Myślę jak by się na niego rzucić i skonsumować go. Rozważam możliwości między rozerwaniem jego ciała na strzępki a wgryzieniem się w jego szyję. Na kawałeczki lepiej nie, bo wybrudzę mieszkanie i będę musiała sprzątać. Szybko rzuciłam okiem na sypialnię rodziców. Nie ma ich tu, a łóżko jest pozostawione ciepłe w nieładzie. Wycofując się zobaczyłam ślady krwi na framudze drzwi.
Jedli czy coś im się stało?”

Gdy Harsy męczy pragnienie lub głód, ja zmagam się z nimi dwoma. Pot tego człowieka przyprawia mnie o furię, otępiający głód i pragnienie tak wielkie, że w gardle mam tylko i wyłącznie piach. Zerknęłam w lustro wiszące naprzeciw wejścia sypialni. Z przerażenia złapałam się dłońmi za usta by nie wydać okrzyku strachu. Dopiero teraz zauważyłam, że pościel jest pokryta szczątkami ciał. Moja twarz cała umorusana krwią czarną należącą do... pochodnego! Odjęłam ręce od policzków. Mam je całe w gęstej i lepkiej cieczy. W moich wargach pozostał ten żelazny posmak limfy. Ludzka tak nie smakuje! Z gardła wydarł mi się zdławiony pisk. To nie jest ludzka krew! Za mną w odbiciu pojawił się ten facet. Odwracam się i w tym momencie mój brzuch na wylot przeszywa jego nóż. Oczy wyszły mi z orbit. Myślałam, że to nie boli aż tak. Myliłam się. Moja czarna krew leje się na podłogę i spływa powoli z schodka na schodek. Złapałam swoimi rękami dłoń napastnika i ześliznęłam się z ostrza. Po jego wyjęciu otwór natychmiast się zabliźnił. Człowiek zamarł ze strachu, patrząc na mnie z przerażeniem w oczach. Odebrałam mu broń i rzuciłam na podłogę. Upadła ona ze stalowym brzękiem. Moja głowa powędrowała za nią w lewo. Zaraz po tym spojrzeniem powróciłam do włamywacza. Chwyciłam go za gardło i uniosłam w powietrze po czym puściłam. Osunął się na ziemię jak worek ziemniaków. W tym momencie padłam na niego rozpruwając żyły na przedramionach i oblizałam je z napływającej ambrozji.

Pozdrawiam 
Wasza QK 

Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Cześć! Dobry Wieczór! (organizacyjnie)

Rozdział 9b

Rozdział 3